ATLAS DRZEW POLSKI - publikacja na podstawie niniejszej strony
ATLAS DRZEW POLSKI - wydanie 2
Ostatnia
modyfikacja:
2019-03-10

Mini ogród botaniczny w Zawadzie - 2019 r.

Licznik odwiedzin:



Rok 2019

2019-03-10. Nowy sezon czas zacząć! Jak co roku - wcześniej niż przed rokiem ;). A zaczynamy od wyliczenia zimowych strat. Tym razem są to 3 jabłonki - w tym niestety jabłoń dzika i szara renera - zagryzione przez karczowniki. Ponadto definitywnie padła już daglezja. Na jej miejsce postanowiłem przywieźć dużo większe (ok. 5.5m wysokości!) drzewo tego samego gatunku z Rychwałdu, które rośnie akurat pod linią do internetu i tym samym za rok - dwa zacznie poważnie zagrażać domowi. Skoro daglezja w Rychwałdzie i tak musi być wycięta, to nic nie ryzykuję przesadzając ją. Kupiłem już na tę okazję bardzo głęboki szpadel i zamówiłem transport u szwagra. Co poza tym? Kilka dni temu wyrównałem kretowiny, a wczoraj zapodałem "jedzonko" karczownikom i nornicom, poodkrywałem też wszystkie drzewka. Aha, ostatnie wiatry mocno przechyliły dużą topolę czarną. Gdyby to była jabłonka, pomyślałbym, że mamy do czynienia z karczownikiem. Zobaczymy. Na razie opalikowałem drzewo.

2019-03-21. Pierwszy dzień wiosny uczciłem przywiezieniem z Rychwałdu do Zawady i zasadzeniem w/w 5.5m daglezji zielonej (obwód pnia mierzony na wys. 130cm wynosi 24cm). Mimo podkrzesania, użycia dużej ilości ukorzeniacza, zapodania dobrej ziemi, obfitego podlania i opalikowania, szanse przetrwania tak dużego drzewa oceniam na zaledwie 25%. Dodatkowo przywiozłem małego kasztanowca żółtego i przesadziłem cisa.




5.5m daglezja zielona przywieziona z Rychwałdu



Ta sama daglezja po posadzeniu
w Rychwałdzie w 2012 r.
(drzewko miało wówczas 50cm wysokości)

2019-03-30. Wykonałem wiosenne cięcie formujące brzoskwini, śliw i czereśni. Ich korony (zwłaszcza brzoskwini i śliw) stawały się już bardzo wysokie.

2019-04-04. Kupiłem w szkółce pana Juszczaka i zasadziłem (z panem Władkiem) dość dużą morelę (na miejsce uschniętej w tamtym roku), dwie bardzo ładne jabłonki: koksą pomarańczową i złotą renetę (na miejsce zagryzionych przez karczowniki koksy i szarej renety), dwa piękne, duże krzaki borówki czarnej oraz dwa niewielkie krzaczki agrestu: czerowny i biały. To zamyka wykonanie planu dotyczącego części owocowej. Mamy tam teraz 22 drzewa i 18 krzewów.

Aha, u Konieczki jest już złożone zamówienie na nową jabłoń dziką, dęba bezszypułkowego i... mamutowca olbrzymiego! Jabłoń dzika "pójdzie" do części leśnej, w pobliże dzikich czereśni (trzeba będzie chyba przesadzić do lasu leszczynę turecką z Rychwałdu), dąb bezszypułkowy zastąpi dotychczasowego dęba, kupionego na Allegro jako bezszypułkowy, ale prawdopodobnie szypułkowego, natomiast nad miejscem dla mamutowca jeszcze się zastanawiam. Bardzo korci mnie żeby posadzić go jako soliter na eksponowanym miejscu pomiędzy częścią leśną a sadowniczą, ale obawiam się, że może tam przemarznąć. Druga opcja to zacisze wśród drzew iglastych, w okolicy pochodzącej z tej samej ojczyzny daglezji. Tu jednak o eksponowaniu nie może być mowy, a poza tym gleba jest bardziej sucha. I co wybrać?

2019-04-05. Przeprowadziłem wiosenne nawożenie drzew Azofoską.

2019-04-12. Oto i on - przedstawiciel gatunku wielkiego Generała Shermana! Ponad 170 razy niższy od swojego Wielkiego Brata (ma obecnie ok. 50cm wysokości), ale od czegoś trzeba zacząć :). Mamutowiec olbrzymi od Konieczki za 35 PLN. Czy u nas przetrwa?

2019-04-15. Na razie nieliczne tylko drzewa rozwinęły liście. Bardzo zielone są już oczywiście modrzewie i wierzba płacząca. Jarząb brekinia wraz z liśćmi wysunął już kilkucentymetrowe młode pędy. Zaczynają się też zielenić lilaki i wierzby kruche, młode liście rozwijają topole balsamiczne, powoli wysuwają też szpilki metasekwoje, pąki tulipanowców otwierają się. Pięknie na różowo zakwitła brzoskwinia!

2019-04-17. Dzisiejszej nocy był przymrozek -4*C. Wygląda na to, że pomimo bardzo wczesnej fazy rozwoju, najbardziej ucierpiały minimalnie wychylające się dopiero z pąków zawiązki liści perełkowców. Także pąki kłęka (pomimo okrycia agrowłókniną!) i niektóre pąki bożodrzewu nie wyglądają najlepiej. Te drzewa są chyba najmniej odporne na przymrozki. Z drugiej strony mamy drzewa, które nic sobie nie robią z takiego przymrozku pomimo daleko rozwiniętego już ulistnienia, a są to rzecz jasna modrzewie, wierzba płacząca i... kasztanowiec żółty! Także młode liście i zielone pedy jarząba brekinii nadzwyczaj dobrze zniosły przymrozek. Szpilki metasekwoi trochę "ścięło", ale chyba dadzą radę. Reszta jeszcze śpi.

Mimo dużego przymrozku
młode pędy brzęka
na szczęście nie przemarzły
Przymrozki przetrwały też bez problemu
młode liście kasztanowca żółtego
Gorzej wygląda sytuacja z wyglądającymi na przemrożone
pąkami kłęka kanadyjskiego i zawiązkami liści perełkowca

2019-04-21. Wiosna budzi się...

Jednymi z najwcześniej zazielenionych na wiosnę drzew są jak zwykle modrzewie

2019-04-26. Wykiełkowały żołędzie dębu bezszypułkowego! Od wielu lat próbowałem bezskutecznie zdobyć sadzonkę dębu bezszypułkowego, w południowej Polsce nieporównanie rzadszego niż pospolity tu dąb szypułkowy. Kilka razy kupiłem małe drzewka w szkółkach, ale potem okazywało się, że sprzedano mi... dęba szypułkowego. Młode rośliny (zwłaszcza w stanie bezlistnym!) są praktycznie nie do odróżnienia. W końcu postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i uzyskać siewkę z żołędzia. Jesienią 2018 r. zebrałem kilkadziesiąt żołędzi spod okazałego, znanego mi od dawna dębu rosnącego przy ulicy Radzikowskiego w Krakowie. Jak widać, udało się! I to udało się x 4 :). Teraz mam pewność, że to dąb bezszypułkowy, a i satysfakcja o niebo większa :D.

Kiełkujące z zebranych w ubiegłym roku żołędzi
siewki dębu bezszypułkowego

2019-05-03. Wiosna ciągle jakoś nie może nadejść w pełnej krasie - jest wyraźne (na oko 2-tygoniowe) opóźnienie w stosunku do ubiegłego roku. Tak jakby drzewa jeszcze obawiały się przymrozków. Nie wszystkie zresztą jeszcze się zazieleniły - np. buki, dęby i osiki "śpią" w najlepsze, budzą się dopiero orzechy, jesiony, miłorzęby, kłęki itd. Niestety nie zazieleni się już "Dziwak" :( - jego główny pień jest martwy, podobnie jak niewielki, rachityczny, ubiegłorczny odrost korzeniowy (mimo bardzo dokładnego zabezpieczenia na zimę agrowłókniną). Okazuje się, że przemarzł też klon diabelski. Na szczęście ocalała dolna, ok. 10cm część pnia zaczyna rozwijać pąki. Wielka topola czarna na 99% nie przeżyje tego roku. Wypuściła co prawda liście w górnej części korony, ale zaczynają one więdnąć z powodu prawdopodobnej utraty systemu korzeniowego (pień "kolapta się" na wszystkie strony). Dziś zapodałem dwie świece dymne bo widzę, że ciągle pojawiają się nowe kopczyki i korytarze w okolicy "czarnulki". W pozostałe korytarze wsypałem pyszne jedzonko, w sam raz dla nornic i karczowników. Bardzo słabo rozwija się jedyna ocalała topola włoska. W poniedziałek będę próbował wrócić do tematu reklamacji trzech "włoszek" u Gurgula. Za pomocą sznurków wyprostowałem osiki i modrzewie (te ostatnie także porządnie opalikowałem), przywiązując je, podobnie jak wcześniej brzozę omszoną, do dużych robinii i do siebie nawzajem. Na koniec wzmocniłem prowizorycznie kilka wyłamanych słupków ogrodzeniowych. Plan na następny tydzień to wyjaśnić kwestię topól włoskich, przeprowadzić oprysk drzewek owocowych, kupić gruszę konferencję i może otoczyć siatką jabłoń dziką. I to by było na tyle (poza okresowym koszeniem) do jesieni, kiedy trzeba będzie wysadzić topole balsamiczne i szare (o ile przeżyje więcej niż jedna, a nie jest to wcale pewne) oraz dęby bezszypułkowe z doniczek.


Przywieziona w 2015 r. z Rychwałdu, obecnie 6.5m topola czarna,
prawdopodobnie nie przeżyje tego roku :(

Uschnięty kompletnie "Dziwak"

2019-05-07. Pan Marek Gurgul bez problemu przyjął reklamacje i jego elektrycznym BMW pojechaliśmy zobaczyć drzewka, których według właściciela szkółki i pracowników miało nie być, ale wg systemu komputerowego syna pana Marka miało być 10. No i było. Tyle, że nie takie jak reklamowane 4m, ale... ok. 6.5m i o obwodzie pnia przy ziemi ok. 20cm! Wybrałem dwie najładniejsze sztuki i zgodziłem się dopłacić po 125 zł za jedną. Dodatkowo kupiłem dla żony 1.5m gruszę odm. 'Konferencja'. Razem z panem Władkiem zasadziliśmy te dwie 6.5m topole włoskie, co totalnie nas wykończyło. Samo przenoszenie drzew, z których każde wraz z bryłą korzeniową ważyło chyba po 100 kg było sporym wyzwaniem, nie mówiąc już o wykopaniu odpowiednio dużego dołu, ustawianiu, palikowaniu itp. Ale w końcu udało się! Z nieprzyjemnych informacji - zauważyłem na topolach kilka osobników dużej, czerwonej stonki - rynnicy topolowej. Na razie zwalczam insekta mechanicznie.

Dwie ok. 6.5m topole włoskie o obwodzie pnia 14cm (przy ziemi 20cm). Jedna posadzona w części ozdobnej, druga - w OgroBotku.

Sadzonki topoli szarej uzyskane w tamtym roku z odrośli korzeniowych drzewa rosnącego przy Armii Krajowej w większości przeżyły, ale tylko jedna z nich rozwija się zadawalająco; reszta niestety "cienko przędzie" (a dwie są martwe). Odpaliła sadzonka zdrewniała topoli kanadyjskiej "Centalnej" z Rychwałdu, nie przeżyła natomiast ta uzyskana z pędów topoli czarnej rosnącej w Parku Jordana. Jedna z dwóch pozostałych 'Robust' od Ernesta (trzy sprezentowałem znajomemu) wypuszcza właśnie młode, czerwone liście.

Najlepiej rokująca sadzonka topoli szarej
spośród pozyskanych w ubiegłym roku z odrośli
korzeniowych drzewa przy ul. Armii Krajowej
Rozwijająca się sadzonka zdrewniała
topoli kanadyjskiej "Centalnej" z Rychwałdu
4 siewki dęba bezszypułkowego rozwijają się
bardzo dobrze. Oby tak dalej! Klinowata nasada liści
pięknie ilustruje "bezszypułkowość" dąbczaków :).

Zawiązki kwiatów glediczji trójcierniowej

2019-05-15. Ciągle pada... Od 4 dni. Opóźnienie w wegetacji wynosi już chyba ok. 3 tygodni. Jest połowa maja, a liście dębów i jesionów ledwo wyszły z pąków, u buków pąki dopiero się otwierają! Zawiązki liści kłęków i bożodrzewu od długiego czasu "stoją w miejscu"; w ubiegłym roku pod koniec kwietnia kłęk miał już prawie rozwinięte liście! Na początku maja 2018 r. kwitła magnolia żółta i kasztanowiec czerwony, w tym roku dopiero teraz zakwitła magnolia, a kasztanowiec jeszcze nie. Masakra.

2019-05-19. No nareszcie. Ależ w ciągu ostatnich dwóch dni przyspieszyła wegetacja! W piątek buli były jeszcze niemal bezlistne a dziś (niedziela) cieszą już oko bujną zielenią. Buki jako ostatnie rozwinęły pąki i od razu wyprzedziły inne gatunki, krórych liście zaczęły się rozwijać wcześniej, ale robią to powoli (jak perełkowce, orzechy czy topola deltoidalna).

Jako ostatnie rozwinęły liście buki. Robią to jednak wyraźnie szybciej
niż większość innych gatunków.
Rozwijające się liście jesiona wyniosłego
z Rychwałdu.

2019-05-24. Od pięciu dni nieprzerwanie pada. Wegetacja znów spowolniła, ale jest już zupełnie zielono i tylko orzechy, kłęki, bożodrzew i większość iglastych (cypryśnik błotny, świerki, sosny, jodły) nie mają jeszcze w pełni rozwiniętych liści i pędów.

2019-05-26. Wystarczyły dwa dni i proszę - znów wszystko ruszyło z kopyta.

Jodły mają już piękne, młode igły (na zdjęciu u pospolitej, ale to samo
dotyczy balsamicznej, kalifornijskiej i koreańskiej)
5.5m daglezja zielona przywieziona z Rychwałdu
na całej wysokości rozwija pęczki młodych igieł!

Szczególną satysfakcję sprawiają mi drzewka, które wyhodowałem w niestandardowy (inny niż zakup i przesadzenie z lasu) sposób. I tak - 7 dębów bezszypułkowych uzyskałem z żołędzi, 7 topól balsamicznych i jedną kanadyjską - ze sztobrów (w obu przypadkach pochodzących od wyjątkowych dla mnie drzew z Rychwałdu!), a 5 topól szarych - z odrośli korzeniowych. Co się tyczy topól, wnioski są następujące. Ze sztobrów niezwykle łatwo przyjmują się topole balsamiczne (80%), słabo topole kanadyjskie i czarne (~10-20%), a najgorzej - topole szare (0% - z pobranych kilkudziesięciu nie przeżyła ani jedna!). Z kolei z odrośli korzeniowych bardzo łatwo wyhodować topole szare (i pewnie białe). Na szczęście te akurat gatunki intensywnie tworzą odrośla korzeniowe, więc zazwyczaj nie ma problemu z pozyskaniem młodych drzewek. Z nasion nie próbowałem uzyskać młodych topól.

5 siewek dębu bezszypułkowego w doniczce (po lewo) pięknie się rozwija. Ostatnio dodatkowo okazało się,
że wykiełkowały też dwa żołędzie posadzone w tym samym czasie w OgroBotku (po prawo)!

Topole szare uzyskane z odrośli korzeniowych drzewa przy Armii Krajowej
zaskakują wyjątkowo dobrą formą (na zdjęciu najładniejsza z nich)
Myślałem już, że jedyna ocalała z trzech topól włoskich
dożywa właśnie swoich dni, a tu proszę - wygląda na to,
że jej korona odbudowuje się!
Także spisana na straty wielka, niemal 6.5m topola czarna z Rychwałdu
postanowiła zawalczyć o przetrwanie! Jej korona jest już całkiem sucha,
ale u dołu pnia tworzą się liczne odrośla.

A na koniec trochę klasycznego piękna czyli kwiat magnolii żółtej :).


2019-06-01. Znów dobra pogoda. Niestety ciągłe deszcze spowodowały chyba duży wysyp szkodników. Na wiązach jakiś czas temu (dwa tygodnie?) pojawiły się łysiki, a na topolach oprócz wspomnianych wcześniej rynnic (ich akurat było niewiele) i czarnych gąsienic - wysyp mszyc hodowanych przez mrówki. Najbardziej jednak mszyce atakują klona jesionolistnego i jodłę kalifornijską (pień na 20cm odcinku w 100% oblepiony mszycami!). Usuwam je głównie manualnie, choć raz też spryskałem preparatem opartym w 100% na naturalnych składnikach.

Jeszcze a propos jodeł i innych iglaków. Bieżący rok wyjątkowo im sprzyja. Piękne przyrosty notują nie tylko wszystkie jodły (balsamiczna, kaukaska, pospolita i kalifornijska) ale przede wszystkim sosny i świerki (zwłaszcza jeden kłujący 'Glauca'), a nawet cisy. Co bardzo ważne - daglezja ma się ciągle dobrze! Jej przyrosty powiększają się, a stare igły nie opadają masowo. Bardzo słabo w tym roku z owocami; jedynie borówki amerykańskie nimi "eksplodowały". Jest troszkę porzeczek czarnych, kilkanaście wiśni, kilka śliw i czereśni, poza tym zero.

2019-06-15. Bardzo przykra wiadomość - całkowicie zwiędła topola kanadyjska ze zrzezu TKC z Rychwałdu :(.

2019-06-20. Trwa susza. Drzewa jednak mocno rosną. Imponują zwłaszcza przyrosty świerków kłujących - w tym tego największego, o którego nieco się obawiałem, a którego góra pięknie się rozrasta. Także oba kłęki pięknie wystrzeliły. Ten mniejszy z Rychwałdu notuje już prawie 70cm przyrostu(!), a z większego powoli robi się całkiem fajne drzewo. Także korona dużego jesiona pensylwańskiego bardzo się zagęściła. Dąb czerwony ma pierwsze żołędzie, a lipa szerokolistna kwitnie jak szalona. Tkiej plagi komarów jak jest ostatnio jeszcze nie przeżyłem!


Kwiaty lipy szerokolistnej

Oba kłęki w tym roku rosną wyjątkowo dobrze.
Mniejszy notuje już 70cm przyrostu!



2019-07-01. Ogromne upały (do 37*C) i zupełny brak opadów od kilku tygodni (mimo wielokrotnych zapowiedzi!) spowodowały bardzo dużą suszę. Trawa przed domem jest kompletnie wypalona (chodzi się jak po ściernisku), a brak wody zaczyna już powoli dawać się we znaki niektórym drzewom - najbardziej jednemu z buków od Gurgula (uschnęła cała góra!), jarząbowi szwedzkiemu, lipie drobnolistnej i klonowi srebrzystemu z Rychwałdu, których systemy korzeniowe nie zdążyły chyba jeszcze odbudować się po przesadzeniu oraz platanowi. Od ponad tygodnia obie 1000-litrowe beczki są puste. Podlewamy wodą z kranu, ale staramy się bardzo oszczędzać wodę. Dziś do upałów dołączył niesamowicie mocny wiatr. Aż dziw bierze, że nie było dużych strat. Trochę ucierpiał tylko platan (odłamało mu jedną dość dużą, dolną gałąź). Oczywiście deszczu zero kropka zero :/.



11 lipca. Skutki upałów, suszy i wichur...

2019-07-12. Nareszcie deszcz! Aż żona napisała maila, że pada! Biega i podstawia naczynia pod niepodłączoną jeszcze rynnę a następnie opróżnia je podlewając rośliny. Trochę dziwnie to wygląda - podlewanie w deszczu :). Ale cóż, jak trzeba to trzeba. Do dwóch podłączonych beczek nalało w sumie ok. 800 litrów wody. Zawsze to coś. A jutro ma padać mocniej. Oby.

2019-07-14. No i dopadało :). Obie beczki napełnione na "full", do tego rozmaite gary; w sumie ok. 2200 litrów. A już ok. 200 litrów deszczówki poszło na podlewanie głębszych systemów korzeniowych w czasie deszczu. Na razie na tym koniec, bo przez najbliższy tydzień nie tylko nie zapowiadają deszczu, ale powrót 30-stopniowych upałów :/.

2019-08-05. Od trzech tygodni na przemian świeci słońce, chmurzy się, pada deszcz i tak w kółko. Drzewka mają wodę, podlewać nie trzeba, beczki pełne. Czyli super :). W końcu dojrzały brzoskwinie. Wszystkie 6 ;). Bardzo smaczne! Szkoda, że tylko tyle, ale i tak jestem pozytywnie zaskoczony bo po tym, co z drzewem zrobiła kędzierzawość liści brzoskwini, myślałem, że nie da się go uratować. Pryskałem, a jakże. Ale za późno. No, ale drugi, skromniejszy komplet liści pojawił się, a nawet pojawiło się 6 rzeczonych owoców. Oprócz tych brzoskwini z owoców drzew sadowniczych było tylko kilkanaście wiśni (które i tak zostały zjedzone przez szpaki) i dwa niedorozwinięte jabłka podgryzionej w tamtym roku przez karczownika szarej renety. Dobrze obrodziły tylko borówki amerykańskie i maliny. Może następny rok będzie lepszy.

2019-08-13. Znalazłem pierwszego jadalnego grzyba w OgroBotku! Prawdopodobnie jest to podgrzybek złotawy (ewentualnie zajączek). Wyrósł między brzozą i grabem (trochę bliżej brzozy). Kilka dni później niedaleko mniejszego cisa znalazłem pieczarkę, a po urlopie (pod koniec sierpnia) za cyprysikiem groszkowym - prawdopodobne muchomora jadowitego.

2019-08-26. A jednak "Dziwak" nie poległ zupełnie! Pojawił się kolejny słaby odrost. Pewnie jak poprzednio nie przetrwa zimy, ale... who knows...


2019-09-11. Mija niemal pół roku od przywiezienia 5.5m daglezji z Rychwałdu. Wygląda na to, że przetrwała ona najtrudniejszy okres i zaczyna się aklimatyzować w nowym miejscu. Przestała mocno gubić stare szpilki, a wypuszczone na całej długości nowe, choć jeszcze dość jasne i krótkie, to jednak nie zasychają. Jest więc szansa, że będzie dobrze. Pięknie rosną kłęki, słabo natomiast - bożodrzew (po przesadzeniu wiosną). Zaskakująco dobrze radzi sobie przemarznięty dwie zimy temu perełkowiec japoński, nowy natomiast (od Konieczki) nie przeżył ostatniej zimy. Większa glediczja (od Juszczaka) tworzy coraz liczniejsze ciernie, a mniejszą (z Rychwałdu) udało się skutecznie zabezpieczyć przed rozłamaniem i wyprostować. Bardzo mocno ruszyły w górę mniejszy miłorząb (z Rychwałdu) i mniejsza metasekwoja (od Konieczki), natomiast duży miłorząb (od Gurgula) ma wprawdzie ładne liście, ale przyrosty mnałe i tylko na niektórych pędach. Średnio wygląda cypryśnik błotny. Trzy modrzewie wyraźnie górują już nad najbliższym otoczeniem i mocno rozrastają się wzwyż i wszerz; w tej chwili eurojapoński ma już 7.30m wysokości; duży europejski zostaje nieco z tyłu za mieszańcem i japończykiem. Zupełnie odwrotnie przedstawia się sytuacja z jarząbami - praktycznie wszystkie "ledwo zipią", szczególnie największy szwedzki i pospolity (jako tako radzi sobie domowy z Rychwałdu i mały brzęk od Konieczki). Leszczyna turecka rośnie wolno; pojawiło się na niej ptasie gniazdo. Klony, brzozy, grab i jesion notują zauważalne przyrosty, jednak bez szaleństw - chyba postanowiły trochę odpocząć po ubiegłym, bardzo mocnym roku i może zainwestować nieco bardziej w grubość pnia. Przemarznięty klon diabelski wypuścił dość duże odrośle. Delikatnie zagęszcza się klon srebrzysty z Rychwałdu, ale nie rośnie na wysokość, przez co traci pozycję lidera i to na rzecz aż kilku drzew. Platan rośnie i zagęszcza się; ma już pewnie ok. 7m wysokości i coraz bardziej potężny pień. Rekordzistką wzrostu wzwyż będzie jednak w tym roku zdecydowanie topola biała, która jako pierwsze nowozasadzone drzewo, przyrastając całe 2m, osiągnęła właśnie 8m wysokości i przerosła tym samym obie osiki! Niewiele gorzej radzą sobie dwie duże topole balsamiczne - ta w OgroBotku ma już 5.30m, a ta przy garażu - 6m. Zdecydowanie gorzej pozostałe topole. Duża czarna uschnęła, choć odrośla z pbia wyglądają dobrze, kanadyjska ze sztobru TKC zupełnie nie przetrwała, czarna amerykańska bardzo słabo przędzie po przesadzeniu, 'Serotina Aurea' też rachityczna, mniejsza włoska odradza się i zagęszcza, dwie większe - stoją. Za to małe topole szare (pozyskane z odrośli korzeniowych przy ulicy Armii Krajowej w Krk) i balsamiczne (sztobry drzewa w Rychwałdzie) ostro dają czadu - jedna z tych ostatnich przekroczyła już 2m wzrostu! Robusty od Ernesta też nieźle. Praktycznie stoją wszystkie buki, kasztanowce, oba kasztany jadalne i orzechy włoskie. Coś chyba nie tak w pasie je obejmującym; jakby prawie wszystkie drzewa miały tam kłopoty. Bo przecież właśnie w tym pasie uschła też topola czarna i sadzonka zdrewniała TKC. Wyjątkiem jest czująca się dobrze topola balsamiczna. Wychodzimy z feralnego pasa i od razu sytuacja poprawia się. Niesamowicie rozrasta się skrzydłorzech kaukaski (zaczął już robić to, co lubi najbardziej czyli tworzyć odrośla korzeniowe ;)), niezmiennie dotrzymuje mu kroku wiąz polny, inne wiązy też nieźle z wyjątkiem zacienionych przez zewnętrzy dąb wiązów szypułkowych. Olsze też mocno do przodu; w tym roku było mniej hurmaków. Dąb od Juszczaka OK, ale przesadzony z lasu nadal chyba choruje, podobnie lipa drobnolistna - znów od połowy lata straszy zwiędniętymi prawie liśćmi jakgdyby za chwilę miała paść. Szerokolistna lepiej, ale też szału nie ma. Najlepiej rośnie dąb błotny! Ale i czerwony daje radę. W końcu. Małe orzechy szare wystrzeliły w górę, jednak nie tak mocno jak się spodziewałem; czarne praktycznie stoją.

5.5m daglezja zielona przywieziona tej wiosny z Rychwałdu ma za sobą
najtrudniejsze chwile. Stare szpilki w większości pozostały, a nowe przyrosty
są całkiem liczne. Widać, że to duże drzewo jeszcze choruje po przesadzeniu,
ale najważniejsze, że przeżyło i dobrze rokuje na przyszłość.
Jednymi z drzew najlepiej czujących się w Ogrobotku są modrzewie.
Trzy najstarsze wyraźnie górują nad otoczeniem. Na zdjęciu najwyższy
z nich - eurojapoński - mierzący w tej chwili ponad 7m wysokości.


To musiało się stać. Pod względem wysokości, na pozycję lidera
wyszła topola biała. Pomyśleć, że to przywiezione z Rychwałdu
niespełna 4 lata temu ok. półmetrowe drzewko (a właściwie
wykopany odrost korzeniowy) mierzy teraz równe 8m wysokości!

O ile, jak wcześniej pisałem,
modrzewie czują się w OgroBotku wyśmienicie,
o tyle rosnące dosłownie tuż obok jarząby
mają wyjątkowo "pod górę".
Praktycznie wszystkie, niezależnie od gatunku,
bardzo słabo rosną i wcześnie (jeszcze
pod koniec lata) tracą liście.

Podobne problemy jak jarząby wydają się mieć przesadzone duże drzewa leśne:
dąb szypułkowy i lipa drobnolisna. Ta ostatnia kolejny rok już od czerwca
ma pożółkłe i przywiędnięte liście.

Większa glediczja ma piękne, ciemnozielone liście.
Tworzy też coraz liczniejsze ciernie.
Zaskakująco duży (ponad półmetrowy!) przyrost
zanotował w tym roku miłorząb z Rychwałdu.
Przemarznięty dwie zimy temu perełkowiec japoński
bujnie się rozrasta. Mniejsze drzewko od Konieczki
niestety przemarzło zupełnie.

I jeszcze kilka słów na temat drzew i krzewów w części ozdobnej. W tym roku topola balsamiczna postanowiła zawalczyć z wiązem Magduni, bo przyrastając równe 2m(!) osiągnęła 6m wysokości i brakuje jej już tylko pół metra. Zapowiada się więc ciekawa rywalizacja. Wiąz w tym roku inwestuje w obwód pnia (wynosi teraz prawie 30cm), bo na wysokość wiele nie przyrósł (80cm). Zazielenił się cyprysik groszkowy, który najgorsze chwile po przesadzeniu z Rychwałdu ma już chyba za sobą. Pożądany efekt przyniosło zwalczanie (ręczne i chemiczne na przemian) mszyc na klonie jesionolistnym 'Odessanum'. Nie da się tego powiedzieć o bukszpanie, który został spryskany za późno i przez to prawie kompletnie usechł na skutek żerowania gąsiennic. Ostatnio tu i ówdzie wypuszcza jednak małe listki. Miłorząb w końcu zanotował niewielki przyrost. Jeszcze lepiej rosną surmie, z których najbardziej pędzi bignoniowa, żółta natomiast długo kwitła niezbyt atrakcyjnymi wizualnie, za to pięknie pachnącymi kwiatami a teraz jest obwieszona ogromną ilością zebranych w pęczki owoców (łuszczyn). Magnolia 'Susan' daje jednak radę - liście ma geste i ciemnozielone. Żółtnica mocno w górę. Nareszcie znaczne przyrosty odnotowała jodła kalifornijska. Mały roztrzeplin także ładnie się rozwija.

Topola balsamiczna przyrosła w tym roku równe 2m! Osiągając wysokość 6.30m zrównała się praktycznie z dużo starszą topolą włoską
i zmniejszyła do pół metra dystans dzielący ją od wiązu Magduni.

Wiąz Magduni w tym roku przyrósł na wysokość tylko 80cm i tym samym ma już zaledwie pół metra przewagi nad topolą balsamiczną.
Drzewo wyraźnie inwestuje w obwód pnia, który zwiększając się o 6.5cm osiągnął prawie 30cm (a przy ziemi 47cm!).

Ładnie rosną surmie. Żółta (po lewo) wcześniej zachwycała pachnącymi kwiatami, teraz natomiast cieszy oko
bardzo licznymi łuszczynami. Bignoniowa (po prawo) zaskakuje bardzo dużym tempem wzrostu.

Cyprisik groszkowy z Rychwałdu ciężkie chwile ma już na szczęście za sobą.
W tym roku pięknie się zazielenił i nieco zagęścił.

2019-09-19. Pod modrzewiami znalazłem dziś dwa maślaki żółte. To już czwarty gatunek grzyba jadalnego w naszym "OgroBotku" (po opieńkach, podgrzybku złotawym/zajączku i pieczarce polnej). Robi się nam prawdziwy las :).


2019-09-27


Co ciekawe, jako pierwszy powitał jesień mały kłęk kanadyjski.


Tymczasem dwa małe orzechy szare... ;)


2019-10-06. Powoli zaczyna się "polska złota jesień".


2019-10-07. Dziś w nocy był pierwszy przymrozek (-2*C). Najbardziej ucierpiały liście surmii (szczególnie żółtej) i wszystkich orzechów (włoskie, szare i czarny), nieźle oberwał też bożodrzew, duży kłęk (mały od kilku dni nie miał już w ogóle liści) i to, co zostało z 'Dziwaka'. Teraz jesienne przebarwienie powinno nabrać tempa.

Pierwszy przymrozek w tym roku spowodował całkowite zniszczenie
liści niektórych gatunków drzew. Dotyczy to głównie surmii (po lewo),
orzechów (włoskich, szarych /poniżej/ i czarnych) i skrzydłorzecha.










Dziś, wraz z Panem Władkiem, przesadziłem kilka drzew. I tak, dwie nieładnie rozgałęziające się po zimie topole balsamiczne z części ozdobnej przesadziłem do lasu obok osik (oczywiście zabezpieczając wysoką plastikową siatką). Na ich miejsce przeniosłem dwie najładniejsze, o wys. ok. 2.30m i 1.90m sadzonki czekające w "magazynie sadzonek" w OgroBotku. Wszystkie wymienione drzewka pochodzą z pobranych późną jesienią 2017 r. sztobrów topoli balsamicznej z Rychwałdu. Drzewka te przygotowałem do przesadzenia już jakiś miesiąc temu, przecinając ich korzenie wzdłuż okręgu o średnicy ok. 60 cm (na głębokość całego sztycha). Udało się pięknie pobrać obie sadzonki z całą bryłą korzeniową, która nie uległa uszkodzeniu i została w całości włożona w nowe miejsce. Od razu obciąłem zbędne gałęzie, zabezpieczyłem rany maścią i "obsmykałem" ok. 3/4 liści zostawiając te najbardziej świeże. Zamieniłem też miejscami topolę czarną w OgroBotku (drzewo przywiezione z Rychwałdu, któremu w tym roku kompletnie uschła cała korona i które posiada tylko wiązkę odrośli na grubym pniu) i jedną z topól przy transformatorze (drzewo kupione w szkółce Juszczaka, niezbyt kształtne, a do tego ogryzione mocno przez sarny zimą - wędruje z powrotem do OgroBotka). Dodatkowo przyciąłem gałęzie niektórych drzew (głównie owocowych, ale nie tylko).

Nieładnie rozgałęziające się po zimie sadzonki
topoli balsamicznej z Rychwałdu zostały zastąpione
ich najładniejszymi, ok. 2m "siostrami"
z "magazynu sadzonek" w OgroBotku.
Topola czarna, której uschniętą całkowicie koronę obciąłem,
została przeniesiona do lasku obok transformatora,
a do OgroBotka wróciła topola czarna od "Juszczaka"

2019-10-14. Od kilku dni mamy wspaniałą, kolorową i ciepłą Złotą Polską Jesień. Barwy rzeczywiście zwalają z nóg. Najbardziej wyróżniają się w tym względzie oczywiście tulipaniowiec,oraz dwa dęby: czerwony i błotny - liście tego pierwszego mają pomarańczowy kolor, drugiego - jaskrawo ciemnoczerwony. Wspaniale przebarwił się klon pospolity po lewej stronie (największy jeszcze zielony!), tulipanowiec amerykański i (już wcześniej) grab pospolity. Obie glediczje i większy kłęk kanadyjski pokryły się pięknym, żłótym kolorem. Szkoda, że żółte listki perełkowca japońskiego zostały strącone przez przymrozek. Ciekawie wyglądają rdzawobrązowe, uschnięte liście kasztanowców pospolitych.

2019-10-19. A więc jesień!

Klon pospolity Grab pospolity

Tulipanowiec amerykański

Borówka amerykańska Jarząb brekinia Dąb błotny

2019-10-19. Ależ to był pracowity dzień! Najpierw z panem Władkiem przesadziliśmy 4 drzewka z OgroBotka do lasu: topolę balsamiczną (ze sztobru topoli z Rychwałdu), jesiona z Rychwałdu (praktycznie bez korzeni), dęba "bez"szypułkowego od Konieczki i derenia jadalnego. Drugą, ładniejszą topolę balsamiczną podarowałem znajomemu; w ten sposób zostały wykorzystane wszystkie sadzonki zdrewniałe - dwie rosną w części ozdobnej, 3 w lesie a jedna powędrowała do znajomego. Następnie okleiłem wszystkie drzewa owocowe a także niektóre leśne (m.in. wiązy, klony, kasztanowce białe i jesiona) lepem do drzew. Na koniec wysadziłem do doniczek dwie duże sadzonki topoli szarej oraz dwa dębiki bezszypułkowe uzyskane w tym roku z żołędzi. 2 najładniejsze siewki z pięciu rosnących w doniczce przeadziłem na docelowe miejsca w OgroBotku; resztę rozdzieliłem do osobnych doniczek. Prawdopodobnie dwa dębiki pojadą pocztą do innego znajomego. Posadziłem też podłoże z grzybnią kani.


Zadoniczkowane sadzonki topoli szarej

Siewka dębu bezszypułkowego wysadzona
na miejsu docelowym (przy innych dębach)

Inna siewka dębu bezszypułkowego z widoczną
pozostałością żołędzia

2019-10-25. Zasadziłem 3 przywiezione z Rychwałdu drzewka: w części ozdobnej niskiego (2.6m) ale bardzo rozłożystego (3.2m) klona palmowego oraz w OgroBotku dużego, 4.3m derenia jadalnego i słabo rosnącego, ok. 3.5m bożodrzewa gruczołkowatego. Ponadto wykopałem w lesie i zasadziłem ok. 1m jesiona wyniosłego. Na ten moment ogółem mamy ok. 230 drzew i krzewów obejmujących 128 gatunków, w tym 137 (82 gatunki) w OgroBotku, 43 (20 gatunków) w sadzie i 52 (31 gatunków) w części dekoracyjnej. Zostały do pozyskania już tylko dwie topole kanadyjskie: 'Marilandica' ze sztobru TKC w Rychwałdzie i jakaś inna kanadyjna, najchętniej 'Gelrica' (bo dwie 'Robusty' i jedną, wprawdzie ozdobną, ale jednak, 'Serotinę' już mam).


2.6/3.2m klon palmowy z Rychwałdu

3.5m bożodrzew gruczołkowaty z Rychwałdu

4.3m dereń jadalny z Rychwałdu

2019-11-09. Pisałem niedawno, że klon pospolity to "władca jesiennych barw". Ale to było... niedawno :). W tej chwili klony już kolorystycznie dogorywają, za to modrzewie...


2019-11-17. Z "ulistnionych" sezonowo drzew na placu boju pozostały już tylko modrzewie, ambrowiec i wierzba płacząca. Ostatnie niedobitki wiszą na topolach balsamicznych i wiązie Magduni.

Tymczasem Wiąz Magduni, jak to wiąz szypułkowy, zadziwia układem gałęzi przypominającym... starą antenę telewizyjną :).