ATLAS DRZEW POLSKI - publikacja na podstawie niniejszej strony
ATLAS DRZEW POLSKI - wydanie 2
Ostatnia
modyfikacja:
2020-04-17

Mini ogród botaniczny w Zawadzie - 2020 r.

Licznik odwiedzin:



Rok 2020

2020-03-15. Zakwitł duży dereń jadalny przywieziony ubiegłej jesieni z Rychwałdu. Obficie kwitną też wiązy polny i holenderski; kilka kwiatostanów pojawiło się też na wiązie Magduni. Wysadziłem z doniczek pozyskane jesienią 2018 r. i trzymane przez zimę w pomieszczeniu gospodarczym dwa drzewka: sadzonkę topoli szarej (źródło - Krk, Armii Krajowej) i siewkę dębu bezszypułkowego (źródło - Krk, Radzikowskiego). Zimowane w gruncie pozostałe 2 sadzonki topoli szarej przesadziłem tak aby razem były 4 sztuki rozmieszczone w wierzchołkach kwadratu o boku 1m (więcej miejsca niestety nie ma, zresztą może i dobrze - niech kiedyś będzie to jedno wielopniowe drzewo!). "Garażowany" dębik z doniczki powędrował w docelowe miejsce, gdzie niestety coś kompletnie zjadło system korzeniowy jego poprzednika.

2020-04-11. Pąk kaszta nowca żółtego.

2020-04-17. Byłem zmuszony wyciąć bukszpana przesadzonego kilka lat temu przy okazji wykonywania odwodnienia domu. Roślina w tamtym roku została zaatakowana przez gąsienice i niestety całkiem uschła.

Uschnięty i wycięty bukszpan

2020-04-18. Wiosna w pełni. Modrzewie i wierzba płacząca już prawie całkiem (jasno)zielone, małe młode listki mają też lilak, topole balsamiczne, dzikie czereśnie i metasekwoje, otwierają pąki kasztanowce żółte, przygotowują się czerwone, kwitnie brzoskwinia (tylko niestety pszczół jak na lekarstwo), derenie jadalne i wiązy dawno już przekwitły, forsycja powoli przekwita. Ze względu na bezśnieżną zimę zapowiada się niestety ogromna susza.

Żółtozielona wierzba płacząca, młode liście topoli balsamicznej 'NE-42'
oraz młode igły modrzewia japońskiego

Młode liście i zawiązki kwiatów kasztanowca żółtego i lilaka pospolitego
oraz pąki magnolii żółtej

Owoce wiązu polnego

2020-04-23. Wysadziłem w końcu z doniczki do gruntu daglezję zieloną, która w ostatnie święta pełniła rolę świątecznej choinki, a potem, przez ponad dwa miesiące - rośliny ozdobnej w domu. Nie mogłem się zdecydować na wcześniejsze zasadzenie ze względu na ciągłe nocne przymrozki. Drzewko zdążyło już w domu wypuścić dość długie młode pędy.

Młodsza "koleżanka" dużej daglezji z Rychwałdu

2020-05-12. Wiosna w pełni! Choć w tym roku, pomimo łagodnej i bezśnieżnej zimy - nieco spóźniona. Najbardziej rozwinięte i najciemniejsze liście (igły) mają modrzewie, a w następnej kolejności chyba kasztanowce żółty i czerwony (białe dopiero co się rozwinęły) ale inne drzewa też zachwycają soczystą (w tej chwili jeszcze bardziej) zielenią - np. grab. Śpią osiki, orzechy włoskie i czarne i topola kanadyjska 'Serotina Aurea'.


2020-05-13. No i stało się - zimni ogrodnicy nadeszli :/. A jeszcze wczoraj było tak pięknie! To już drugie uderzenie przymrozków w tym okresie wegetacyjnym. Niektóre drzewa ledwo co zdążyły rozwinąć drugi komplet liści po tym jak dwa tygodnie temu zamrożone zostały pierwsze no i masz... Mimo, że nad ranem było tylko ok. -1*C, to straty są duże. Prawie wszystkie drzewa prócz osik i orzechów czarnych miały już mniej lub bardziej rozwinięte liście albo przynajmniej ich zawiązki (buki, dęby, orzechy szare i włoskie, miłorzęby, glediczje). Najbardziej ucierpiały kłęki (niestety!), perełkowiec, dęby (w tym niestety maleńkie bezszypułkowe!), jesiony wyniosłe i wszystkie orzechy.


Liście orzecha szarego, kasztana jadalnego
i skrzydłorzecha kaukaskiego

Liście perełkowca japońskiego, kłęka kanadyjskiego
i liście jesiona wyniosłego
Najbardziej żal siewek dębu bezszypułkowego :( Liść dębu błotnego

To ciekawe, że poprzemarzało tyle liści i pędów, a tymczasem
kwiaty kasztanowca żółtego wydają się nietknięte

2020-06-01. Mamy już czerwiec, a tymczasem większość drzew po drugim uderzeniu przymrozków 19 dni temu jeszcze się nie podniosła. Najbardziej niepokoją orzechy włoskie i czarne (szare powoli startują), surmia żółta i żółtnica pomarańczowa - tu nie widać na razie oznak życia, a w następnej kolejności perełkowiec, kasztany jadalne, miłorzęby (wszystkie cztery!), skrzydłorzech oraz surmie bignoniowa i wielkokwiatowa. Małe dębiki bezszypułkowe, kłęki i bożodrzewy na szczęście zaczęły w końcu wypuszczać liście. Na domiar złego pojawiają się szkodniki: galasy smerkuna na świerkach, mszyce na jodle kalifornijskiej (pień fragmentami zupełnie czarny - tak gęsto oblepiony!) i klonie jesionolistnym 'Odessanum' (z obu drzew usuwam manualnie), łysik wiązowiec na wiązach górskim i holenderskim (szypułkowe i polny zainfekowane w minimalnym stopniu), bawełnica wiązowo-zbożowa na wiązie górskim, widziałem też pojedyncze osobniki hurmaka olchowca i rynnicy topolowej. Uschła - nie wiedzieć dlaczego - już druga nektarynka.

2020-06-04. Kilka dni temu wybrałem się z córeczką na spacer do lasu. I wyobraźcie sobie, że niecałe 500m od domu - BUM! - trafiliśmy na brzozy ciemne (Betula pendula var. obscura)! Najpierw 2 sztuki, potem 3 następne, potem jeszcze 2 razy po dwie. Ponoć to wyjątkowa rzadkość, a tu proszę - tyle osobników w jednym lesie i tak blisko mojego domu! Dziś poszliśmy tam ponownie, tym razem jednak z zamiarem pobrania sadzonek zielnych. Jedna z brzóz na brzegu lasu mocno się pochylała, w związku z czym łatwo było pobrać z niej pędy. Co najmniej kilkanaście tegorocznych gałązek powędrowało do wiaderka z wodą. Oczywiście wcześniej wszystko przygotowałem: małą szklarenkę (stara drewniana skrzynka + zmatowiona folia z opakowania maty edukacyjnej!), 12 małych doniczek z wilgotną mieszanką piasku i ziemi (1:1), ukorzeniacz, deskę i nożyk do przycinania pędów. Pierwszy raz w życiu ukorzeniałem sadzonki zielne, więc nie wiem czy się uda. Zobaczymy.

Brzozy ciemne w pobliżu matecznego osobnika, z którego zostały pobrane sadzonki

Sadzonki zielne brzozy ciemnej we własnoręcznie wykonanej szklarence

2020-06-05. Strasznie wolno idzie ten kolejny restart drzewkom dwukrotnie doświadczonym przymrozkami tej wiosny. Wygląda to jakby dostały bardzo bolesną nauczkę i teraz są wyjątkowo ostrożne. Zdecydowanie najgorzej sytuacja wygląda jeśli chodzi o orzechy włoskie - zaczynam się poważnie obawiać o dwa duże drzewka od Gurgula czy w ogóle przeżyją (w odróżnieniu od nich orzechy szare radzą sobie całkiem dobrze - mają już młode liście, a na czarnych widać wiele otwierających się i nabrzmiewających pąków). Niewiele lepiej jest z miłorzębami - przeżycie największego stoi pod znakiem zapytania. Zaskakująco ciężko idzie skrzydłorzechowi, platanowi, bożodrzewom i dębowi błotnemu, ale wszystkie będą żyć. Nieco lepiej perełkowiec - ma sporo nowych zawiązków liści. Kłęki okryły się dużą ilością pęczniejących pąków - nie wiem czy nie większą niż przed przymrozkami! Na szczęście wszystkie maleńkie dębiki bezszypułkowe wypuszczają dużo liśći. Jutro wykopię nektarynkę.

2020-06-07. Jest szansa, że jednak wszystkie (poza wykopaną dwa dni temu nektarynką) drzewa przeżyły zimę i wiosenne przymrozki. Nawet miłorzęby, perełkowiec i bożodrzewy budzą się do życia. Tylko u orzechów włoskich coraz bardziej niepokojąca cisza... Tymczasem wczoraj będąc na wycieczce rowerowej z rodzinką odkryliśmy na skraju małego lasku w Sieprawiu 3 kolejne brzozy ciemne! I to jak ciemne - prawie czarne! Jedna z nich nisko zwieszała gałęzie, więc od razu pomyślałem, że jutro rano podskoczę i pobiorę sadzonki zielne. Tak też zrobiłem. Tym razem oprócz ukorzeniacza użyłem też fungicydu (Topsin - do podlania i spryskania) i nieco lepszej ziemi z piaskiem. 6 kolejnych sadzonek zielnych powędrowało do szkalrenki.

Kolejna "transza" sadzonek zielnych brzozy ciemnej (od odsobnika matecznego w lasku w Sieprawiu)

2020-06-09. No w końcu! Żółtnica, miłorzęby o orzechy włoskie zaczynają wypuszczać liście. Za niecałe dwa tygodnie lato, ale lepiej późno niż wcale :).


2020-06-10. Dziś trochę na temat szkodników. Chłodny i deszczowy maj spowodował prawdziwą ich inwację. Najbardziej dostało się topolom włoskim, które zostały masowo zaatakowane przez larwy należącej do rodziny stonkowatych rynnicy topolowej i pienika (wierzbowego?). Niestety, spóźniłem się z reakcją i w efekcie liście drzew w dużej części zostały zeszkieletowane przez larwy. Tradycyjnie już szkodniki nie oszczędziły wiązów, w tym zwłaszcza wiązu górskiego, który od lat jest zamęczany przez bardzo liczne, wysysające soki z pędów osobniki łysika (czerwca) wiązowca (owad z rzędu pluskwiaków) oraz tworzącą olbrzymie maczugowate galasy bawełnicę wiązowo-zbożową (gatunek mszyc). W tym roku oba owady zaatakowały dość mocno także rosnącego obok wiąza holenderskiego. Na wiązie polnym zaobserwowałem bardzo małą ilość porażonych przez bawełnicę liści i zero łysików. Najlepiej jednak ze szkodnikami radzą sobie wiązy szypułkowe, które kolejny już rok pozostają nietknięte zarówno przez przez łysika jak i bawełnicę. Kolejnymi ofiarami owadów są świerki i modrzewie. Tym razem chodzi o mszycę dwudomną: ochojnika świerkowo-modrzewiowego. Na świerkach pospolitych (kłujące są całkowicie odporne) jest w tym roku mnóstwo charakterystycznych "ananasowatych" galasów, a igły na dolnych gałęziach modrzewi pożółkły i są charakterystycznie kolankowato zagięte - to efekt żerowania larw ochojnika. Jakby tego było mało, inne mszyce znów przypuściły masowy atak na klona jesionoistnego i jodłę kalifornijską. Pień tej ostatniej dosłownie czarny, szczelnie oblepiony tysiącami mszyc.

Jak sobie z tym wszystkim radzę? Odpowiedź jest jedna - MOSPILAN 200 SE. Doskonały środek. Zwłaszcza na mszyce, które w ciągu jednej doby zupełnie zniknęły ze spryskanych drzew! Najwyraźniej także bawełnica przestała się rozprzestrzeniać posmakowawszy w/w specyfiku. Środek zadziałał skutecznie również na larwy rynnicy topolowej, choć tu zabieg trzeba będzie niestety powtórzyć (pół godziny po spryskaniu spadł deszcz). Mam wrażenie, że powstrzymana została też ekspansja ochojnika, choć tak naprawdę przekonamy się za kilka(naście) dni. Jedyne z czym Mospilan sobie zupełnie nie radzi to łysik wiązowiec. Jego woskowy "pancerz" skutecznie chroni go przed większością środków przeciwko owadom ssąco-gryzącym. Tu trzeba koniecznie zastosować środek oparty na oleju parafinowym, jak np. Promanal 60 EC.

Efekty działalności ochojnika świerkowo-modrzewiowego na igłach modrzewia eurojapońskiego i na pędzie świerka pospolitego (galas)

Zeszkieletowane przez rynnicę topolową liście topoli włoskiej Larwa rynnicy topolowej
Pienik (wierzbowy?)

Galasy bawełnicy wiązowo-zbożowej na liściach wiązu górskiego

Łysik (czerwiec) wiązowiec
na korze wiązu górskiego

2020-06-12. Orzechy włoskie i miłorzęby będą jednak żyć! Kłęki wręcz wybuchły ilością i tempem rozwoju nowych pędów i liści. Bożodrzewy też ostro ruszają :). A więc wszystkie drzewka (oprócz nektarynki) przeżyły.

2020-06-19. Od kilku tygodni pogoda w kratkę - praktycznie każdy dzień trochę słońca, trochę deszczu (czasami są to ulewy). Obie 1000-litrowe beczki mamy już od dawna pełne, dodatkowo kupiliśmy jeszcze jedną 800-setkę (na razie niepodłączona) i zrobiliśmy w OgroBotku dwa "oczka wodne": na 700 i 1350 litrów - także oba już od dawna pełne. Zanosi się więc na to, że w tym roku, przynajmniej do lipca susza nam nie grozi. I bardzo dobrze! Chciałbym jednak przynajmniej jeden dzień bez deszczu co chwilę żeby przeprowadzić dodatkowy oprysk Mospilanem i Topsinem niektórych drzewek (np. dębu czerwonego i dzikiej śliwy).

2020-06-24. Myślałem, że zidentyfikowałem już wszystkie główne szkodniki w OgroBotku. Tymczasem ostatnio pojawił się kolejny i to w bardzo dużych ilościach. To średniej wielkości (mniej więcej rozmiarów biedronki) błyszczącoczarny chrząszcz, pożerający liście topól. Najwięcej jest go na dwóch starszych topolach balsamicznych, w następnej kolejności na topolach włoskich i innych należących do sekcji AEGEIROS (topole czarne), ale są też na osikach. Czarnym robalom towarzyszą nieco mniejsze i bardziej wydłużone, zabarwione na kolor "kawa z mlekiem" i czarno nakrapiane - przypuszczam, że jest to forma młodociana wyżej opisanych. Co ciekawe, wydaje się, że na tego szkodnika zupełnie nie działa mospilan! Spryskałem już dwukrotnie i owady nadal mają się dobrze. Trzeba będzie jednak gdzieś zdobyć Fastac 100 EC.

Niezidentyfikowane (na razie) szkodniki topól balsamicznych, czarnych i osik.
Czy może jest to jątrewka długoczułka (Phratora laticollis syn. Phyllodecta laticollis)
lub jątrewka zielona (Phratora vulgatissima syn. Phyllodecta vulgatissima)?

2020-06-26. A jednak! Mospilan zadziałał. Dwa dni temu, przed spryskaniem szacowałem liczbę owadów żerujących na topolach na ok. 100-200 sztuk. Dziś naliczyłam zaledwie... 2.

2020-06-30. No i mamy kolejny problem. Tym razem jest nim mączniak prawdziwy na najładniejszym dębie szypułkowym (kupionym w szkółce p. Juszczaka). Niestety przegapiłem początek infekcji i liście są już mocno pokryte białym nalotem. Dziś po południu spryskałem dokładnie Topsinem całe drzewo (jak również - na wszelki wypadek - sąsiedniego, nie zaatakowanego jeszcze dęba z lasu). Za parę dni zobaczymy jaki będzie efekt.

2020-07-15. Sytuacja ze szkodnikami uspokoiła się. Właściwie niepokoi tylko mączniak prawdziwy na dużym dębie szypułkowym od Juszczaka. Generalnie słońce świeci, co drugi dzień deszczyk podlewa i drzewka pięknie się rozwijają. Zwłaszcza kłęki, których przyrosty naprawdę robią wrażenie - u większego z nich (tego, który przyjechał z Pomorza) podchodzą one pod 1m długości - robi się z nigo już prawdziwe drzewo! Podobnie bożodrzew i orzechy szare. Z drzew, które słabo sobie radzą, tradycyjnie już trzeba wymienić jarząby szwedzkie, a poza tym zmasakrowanego przez zimowe (niewielkie) mrozy klona diabelskiego, toplę czarną i kanadyjskie.

2020-08-01. Padła niestety ostatnia z sadzonek brzozy ciemnej - ciekawe, że dopiero po niemal 2 miesiącach od podadzenia! Prawdopodobnie użyty ukorzeniacz był nieodpowiedni (jak zresztą pisał Rafał Jastrzębski). Niezrażony niepowodzeniem będę próbował ponownie, tym razem być może z sadzonkami półzdrewniałymi.

2020-08-02. Dostałem od Krzysztofa Borkowskiego umieszczone w doniczce 4 piękne sadzonki topoli włoskiej. Są to sadzonki uzyskane ze sztobrów pobranych ze ściętego w 2020 r., rekordowego osobnika o obwodzie pnia 4.05m, rosnącego przy drodze Jeziory Wielkie - Prusinowo w woj. wielkopolskim. Drzewka przesadziłem do większej doniczki. Jesienią wysadzę prawdopodobnie całą czwórkę razem, tak aby kiedyś stały się jednym (rekordowym, miejmy nadzieję!) drzewem.