Ostatnia
modyfikacja:
2017-03-12

Mini ogród botaniczny w Zawadzie - 2017 r.

Licznik odwiedzin:
 



Rok 2017

Kończąca się zima była ostra, ale dosyć krótka. Na szczęście wygląda na to, że panujące przez długi czas mrozy poniżej -15*C (nawet do -28*C) nie uszkodziły drzewek. Nawet skrzydłorzech wykazuje się dobrą formą! Bardziej obawiam się skutków żerowania podziemnych "żyjątek" - pojawiło się już co najmniej kilkanaście kopców. Zobaczymy.

2017-03-03. Przygotowuję się do dwóch wiosennych akcji sadzenia drzewek w naszym ogrobotku. Będą to prawdopodobnie ostatnie tak duże akcje. Pierwsza to zasadzenie ok. 10 drzewek z Rychwałdu (R), druga - zasadzenie 5 stosunkowo dużych drzewek z Zawady (Z). W ramach przygotowań przesunąłem jedną małą sosnę pospolitą (zwalniając dotychczasowe miejsce dla większej sosny z R), zlikwidowałem uschniętego lilaka (będzie miejsce dla jarząba domowego z R), przesunąłem o metr małego miłorzęba z R, przesadziłem orzecha włoskiego, który bardzo ucierpiał zimą, małą lipę drobnolistną i większego cisa, któremu wybitnie nie spodobało się nowe miejsce i wygląda na to, że usycha (ma bardzo blade igły). Wysadziłem też na zagon sztroby topoli kanadyjskich i włoskich, pozyskane jesienią w Krakowie.

2017-03-04 (sobota). Wykopaliśmy minikoparką w Rychwałdzie następujące drzewka: 3.3m sosnę pospolitą o wyjątkowo pięknym pokroju (ze szkółki w Kocurowie; rosła pod przewodami), 3.6m jarząba domowego (od Konieczki; rósł obok sosny), 3m złotokapa pospolitego bardzo słabo radzącego sobie w dotychczasowym miejscu, 2.3m kasztanowca żółtego - jedno z drzewek wyhodowanych z nasion pozyskanych w Ogrodzie Botanicznym w Krakowie w 2007 r. (dwa małe k. ż. przywiozłem z Zawady i posadziłem w bardziej stosownym miejscu), 7m(!) klona srebrzystego - jedno z drzew wyhodowanych z nasion w 2006 r. (Krk, Park Lotników), dwa przepiękne i całkiem duże (2.9m i 2.4m) cyprysiki groszkowe zasadzone kiedyś przez mamę (z odłamanych gałązek) w narożnikach poletka uprawnego i 5m leszczynę turecką (także z nasion z Ogrodu Botanicznego, pozyskanych w 2007 r.). W sumie 8 drzewek. Nie zdążyliśmy już wykopać bożodrzewa gruczołkowatego (strasznie mizerny osobnik) i zapomnieliśmy o dereniu świdwie. Pogoda bardzo się udała podczas przesadzania. Zdążyło już dobrze podeschnąć, jednak mimo to 2-tonowa minikoparka narobiła gąsiennicami trochę szkód. Największym wyzwaniem było oczywiście wykopanie, a potem przewiezienie do Zawady (na niespełna 3m przyczepce!) 7m klona srebrzystego. Udało się - młode drzewo zostało zagięte w pół i odpowiednio zabezpieczone. Korzystając z okazji, przesadziliśmy jeszcze kilka krzewów: niebieskiego cyprysika, jałowca sprzed okna pod brzozami i dwa krzaki porzeczek czarnych. Swoją drogą - kolejny raz miałem okazję podziwiać niezwykłą siłę koparki (i to takiej małej!). W ciągu dwóch godzin zrobiła z dziecinną łatwością to, co my z bratem robilibyśmy ręcznie pewnie... 2 tygodnie.

2017-03-06 (poniedziałek). Pogoda wbrew prognozom okazała się fatalna - całą noc padał deszcz, a i rano lekko mżyło. Wszędzie błoto. Nie było jednak wyjścia - musiałem jak najszybciej zasadzić przywiezione drzewka, które i tak czekały na to już część soboty i całą niedzielę (fakt, że w miarę możliwości zabezpieczone, ale jednak). Poza tym wziąłem na tę okoliczność urlop i zamówiłem do pomocy pana Władka. Zacząłem o 6:00 od dwóch cyprysików groszkowych. Większego (ok. 3m) i wyjątkowo pięknego zasadziłem poza ogrobotkiem, w tzw. części ozdobnej, drugiego - w sektorze drzew iglastych (podsektor: łuskowate) ogrobotka. Wszystko to zajęło prawie 1.5 godz. Deszcz zaczął się wzmagać, więc postanowiłem zrobić sobie przerwę na odwiezienie przyczepki (i zakup spodni roboczych w Mrówce ;)). Po powrocie przestało padać i pojawił się pan Władek. Mogliśmy przystąpić do dzieła. Zaczęliśmy oczywiście od 7m klona srebrzystego. Potem przyszła kolej na kasztanowca żółtego, jarząba domowego, sosnę pospolitą, złotokapa pospolitego i leszczynę turecką. Zmęczony i cały umorusany błotem, rzutem na taśmę zdążyłem jeszcze (w czasie deszczu z gradem!) wysadzić z doniczki choinkę (jodła kaukaska) w miejsce podwójnej jodełki kalifornijskiej, która się nie przyjęła. Mimo niezbyt rokującego początku i wszechobecnego błota, to był naprawdę udany i pracowity dzień.

2 z 3 przywiezionych z Rychwałdu iglaków:
2.5m cyprysik groszkowy i 4m sosna pospolita
7m klon srebrzysty

2017-03-08 (środa). Jestem umówiony w kwestii dużej koparki na sobotę - mam nadzieję, że pogoda pozwoli przesadzić te 5 drzewek. Przyciąłem OxyTree (wg instrukcji - skośnie na wysokości 5cm), okryłem sztroby, podlałem zasadzone ostatnio drzewka oraz przyciąłem i zabezpieczyłem maścią ogrodniczą dolne gałązki iglaków (w związku z osłabionym podczas przesadzania systemem korzeniowym), zastosowałem też dodatkowe grube paliki. Wszystko gotowe na nadejście wiosny :).

2017-03-09 (czwartek). Tej nocy był lekki przymrozek rzędu -2*C. Mam nadzieję, że nie wyrządził szkód sztrobom i przyciętemu OxyTree, natomiast obawiam się, że mógł uszkodzić młode przyrosty jodły koreańskiej (wysadzona choinka).

2017-03-11 (sobota). Zgodnie z wcześniejszym planem, rano przyjechał 10-tonowy CAT, uzbrojony w łyżkę szerokości 80cm. Zaczęliśmy od wysadzenia pięknego, 6.4m jesiona wyniosłego z należącej do naszej znajomej Hani skarpy przy drodze. Niestety, drzewo rosło w piaskowo-żwirowym podłożu (nasyp przy drodze) i cała bryła korzeniowa obsypała się. Ponadto wykopanie tak dużego drzewa i to ze stromej skarpy, nawet dla potężnego CAT-a nie było zadaniem banalnym (z uwagi na swój ciężar nie mógł się zbytnio zbliżyć do zbocza). System korzeniowy jesiona został więc poważnie uszkodzony. Zostały jednak dwie bardzo gęste wiązki cienkich korzonków, co daje minimalną nadzieję. Następnie przyszła kolej na 5.8m dęba szypułkowego i 4.5m lipę z lasku Eli; te drzewa udało się wykopać z dużą (także głęboką) i zwartą bryłą korzeniową, więc ich szanse na przyjęcie - zwłaszcza lipy - przedstawiają się optymistycznie. Drzewa przenoszone z zewnątrz zakończyła 5m wiśnia ptasia z lasku Kasi - ponieważ była bardzo cienka i o małej koronie, wykopaliśmy ją ręcznie z operatorem koparki. Z uwagi na grząskość terenu zdecydowałem, że nie wpuszczę dużego CAT-a do ogrobotka - masakra terenu byłaby ogromna. Zamówiliśmy więc minikoparkę, która posadziła przywiezione drzewa a przy okazji przesadziła orzecha włoskiego rosnącego w robiniowym lasku do sekcji orzechów (w jego miejsce została posadzona w/w dzika czereśnia). Niestety i tu bryła obsypała się, a korzeń (palowy, niesamowicie głęboki) został uszkodzony. Zgodnie z tradycją dałem na sam spód cegłę. W sprawie jesiona zrobiłem co mogłem - obsypałem korzenie dobrą ziemią, obficie podlewałem układając kolejne warstwy, przywiązałem do 3 mocnych palików, wreszcie zredukowałem koronę zabezpieczając cięcia maścią ogrodniczą. Okazuje się, że w/w wiśnia ptasia stanowi jubileuszowe, setne nowe drzewko posadzone w mini-arboretum! I 133. biorąc pod uwagę wszystkie trzy obszary. Wraz z istniejącymi wcześniej, w obrębie ogrobotka rośnie już 149 drzew i krzewów, w części sadowniczej 30, a w dekoracyjnej - 22. W sumie daje to 200 drzew i krzewów bezpośrednio otaczających nasz dom. Są one zebrane w 96 gatunkach.

Przesadzony ze zbocza przy drodze dorodny, 6.5m jesion wyniosły 5.5m dąb szypułkowy z lasku żony

2017-03-25 (piątek). Przesadziłem dwa małe derenie jadalne - jednego za cyprysika, forsycję, bukszpan i lilaka, drugiego - do części sadowniczej. Przesadziłem też złotokapa pospolitego przywiezionego z Rychwałdu na miejsce obok złotokapa Waterera.

2017-03-27 (poniedziałek). Zasadziłem przywiezionego z Rychwałdu ok. 3m derenia świdwę oraz zakupione w Biedronce po dwie maliny ogrodowe, porzeczki czarne i jeżyny. Teraz w części ozdobnej są derenie biały i (z z tyłu) jadalny, w części sadowniczej dereń jadalny, a w części leśnej - dereń świdwa. Czyli tak jak ma być :). W obrębie ogrobotka rośnie teraz 150 drzew i krzewów, w części sadowniczej 34, a w dekoracyjnej - 22. W sumie daje to 205 drzew i krzewów bezpośrednio otaczających nasz dom. Są one zebrane w 99 gatunkach.

2017-03-30 (czwartek). Ogrobotek powoli budzi się do życia. Najwcześniej starują modrzewie - z daleka widać jak lekko zielenieją z powodu otwierających się pąków z pęczkami igieł; pojawiają się też na nich kwiatostany męskie. Pąki kasztanowców szybko pęcznieją, a u żółtego i czerwonego zaczynają już pękać. Olsze czarne zdążyły już przekwitnąć i zaczynają im pękać pąki. Poza ogrobotkiem "puszcza liście" wierzba płacząca. Także drzewka owocowe wyraźnie przygotowują się do wiosennego szaleństwa. Na razie wygląda na to, że wszystkie rośliny pomyślnie przetrwały zimę.

2017-03-31 (piątek). Ze szkółki w FUTURE GARDENS w Bąblinie doszła właśnie przesyłka - 1.5m cypryśnik błotny. Drzewko ma ładny pokrój i gruby pień, ale wydaje się... zasuszone - nie widzę pąków, a gałązki są łamliwe. Na razie zrobiłem wszystko co mogłem, żeby zapewnić roślinie odpowiednie warunki. Wykopałem bardzo duży dół, zmieszałem zastaną ziemię z uniwersalną i z torfem, uformowałem dużą misę, bardzo obficie podlałem kilka razy + (podlewanie poranne). Zobaczymy jak będzie. Jest nadzieja, bo czytałem, że pąki cypryśnika błotnego są małe, ukryte pod korą i rozwijają się późno. I jeszcze jedno - drzewko stanowi jubileuszowy, setny gatunek drzew i krzewów bezpośrednio otaczających nasz dom!

1.5m cypryśnik błotny

2017-04-05 (wtorek). Zasadziłem otrzymane od Marcina Nogi kilka maleńkich siewek klona diabelskiego. Tym samym mam już ok. 210 drzew i krzewów zebranych w 101 gatunkach. Po odliczeniu krzewów jest to 187 drzew zebranych w 89 gatunkach.

2017-04-16. Modrzewie dają czadu. Ich soczysta, jasna zieleń rozwiniętych już praktycznie całkowicie delikatnych szpilek robi niesamowite wrażenie. Mały modrzew japoński nie pozostaje w tyle za europejskimi braćmi. Podobnie ulistnione są także wierzby, olsze czarne i brzozy. Widać już rozwijające się liście topoli białej. Na największym klonie pospolitym rowijają się dwa kwiatostany. Wygląda na to, że wypuszczają liście przygotowane jesienią zrzezy topoli! Pierwsze wystartowały te uzyskane od topoli kanadyjskiej 'Robusty' rosnącej przy ul. IX Pijarów, a w następnej kolejności topól włoskich przy Młynówce Królewskiej (koło kościoła Św. Wojciecha) i Armii Krajowej (obok nowego akademika). Zrzezy topoli szarych jeszcze wyczekują, ale widać, że także ich pąki powiększają się. Z przykrych wiadomości - prawdopodobnie nie przyjął się przywieziony z Rychwałdu złotokap, a i szpilki obu cyprysików nieco wyblakły. Niepokoją też "suchawe" pędy i nie zozwijające się pąki małego kasztana jadalnego.

2017-05-25. Ten rok jest fatalny pod względem pogody. Cały czas ciemno, zimno i leje. Rośliny bardzo wolno się rozwijają, a niektóre drzewa do niedawna wręcz stały z rozwojem i niepokoiłem się czy w ogóle ruszą. Ruszyły, ale potem przyszedł przymrozek -4*C i wiele drzewek ucierpiało. Najbardziej buki, dęby, skrzydłorzech i kłęk; te dwa ostatnie mimo zastosowania agrowłókniny. Co ciekawe, przymrozku w ogóle nie odczuły kasztanowce. Na teraz sytuacja na teraz wygląda tak, że przeżyły wszystkie drzewa oprócz dwóch - kasztana jadalnego i złotokapa zwyczajnego. A teraz prawdziwy pozytywny hit. Także całkiem już spisany przeze mnie na straty 6.5m jesion od Hani wczoraj zaczął rozwijać pąki! Wiadomo - pierwsze koty za płoty i nie chwal dnia, ale nadzieja jest! Będzie mu baaardzo ciężko ze względu na niewielką pozostałą część systemu korzeniowego, ale walczy. Walczą też cyprysiki groszkowe, które przez ostatnie kilka tygodni wyglądały na prawie suche. Teraz tu i ówdzie pojawiają się zielone igiełki i widać, że sprawy idą w dobrym kierunku. Kasztanowiec żółty ma się bardzo dobrze, nawet dwa tygodnie temu zakwitł! Zdążył już przekwitnąć, ale jego miejsce zajął teraz pięknie kwitnący kasztanowiec czerwony. Przesadzony duży dąb wystartował jakiś tydzień temu i teraz ma już całkiem spore liście. Czuję, że będzie dobrze, choć z dębami nigdy nie wie, oj nie wie się. Przesadzona duża lipa obok ma piękne i gęste liście. Źle wygląda sprawa z bukami. Po utracie wszystkich liści w czasie majowego przymrozku strasznie ciężko się zbierają do wypuszczania nowych. Aha, 7m klon srebrzysty ma już całkiem dużo i nieźle wyglądających liści! To niesamowite, że 7m drzewo o poważnie uszkodzonym systemie korzeniowym tak sobie radzi! Magnolia żółta jest w fatalnym stanie. Ekstremalnie rzadka, w połowie sucha, a całkowita ilość jej rozwijających się pąków i liści nie przekracza 20. Niedużo lepiej wygląda sytuacja z perełkowcem - jego zawiązki liści przemarzły podczas przymrozku a nowe są bardzo nieliczne. Szpilki metasekwoi też przemarzły, ale widać, że dużo następnych już się przygotowuje. Jakiś tydzień temu w końcu zaczął też wypuszczać igły cypryśnik błotny, chociaż nadal z daleka wygląda jak suszek. Po 2-krotnym przemarznięciu rozwijających się pąków po raz trzeci, jak Fenix z popiołów, powstaje kłęk. Jodła pospolita też rozwija igły! Powoli i delikatnie, ale jednak. Piękne przyrosty ma daglezja. Ale świerki to dopiero dają! Niektóre przyrosty 30cm! Najpiękniejsze 20cm przyrosty większego świerka srebrnego - jego zakup to był strzał w 10. Mniejszy świerk kłujący z dużym opóźnieniem, ale kilka dni temu też zaczął rozwijać pąki. Duża sosna z Rychwałdu ładnie daje radę - ma już duże przyrosty, w tym największy szczytowy. No i uwaga. Zrzezy topól kanadyjskich, włoskich i szarych od ponad miesiąca pięknie się rozwijają! A tak w ogóle to najwspanialej wyglądają teraz modrzewie. Gęste, (ciemno)zielone, z dużymi przyrostami. Wszystkie przymrozki zniosły z przysłowiowym palcem w... bucie. Mistrzostwo. Podobnie brzozy, ale to akurat jest oczywiste. No i klony są już gęsto ulistnione. Najwyższy pospolity jakiś czas temu kwitnął. W końcu rozwijają się obie surmie, a już myślałem, że po przymrozkach powiemy sobie do widzenia. Długo wyczekiwały, ale powoli startują. Topole słabo. 2 tygodnie temu jakaś sarna załatwiła jedną z 3 topól balsamicznych. Obgryzła kretynka dookoła korę z małego drzewka pomimo, że wokół tyle żarcia! Może jednak Szyszko ma trochę racji... OK, powiem tak: generalnie jest dużo lepiej niż myślałem. Przede wszystkim nie widać działania karczowników, norników ani żadnych innych tego typu "przyjemniaczków". Tylko dwie straty na tyle drzew to całkiem niezły wynik.

2017-06-06. Ze szkółki p. Juszczaka przywiozłem (dostawczakiem szwagra) 7 kolejnych drzewek. Choć w przypadku niektórych okreslenie "drzewko" nie jest zbyt trafne. Przede wszystkim mam tu na myśli wspaniałego wiąza szypułkowego o wysokości 4.4m i prawie 18cm obwodzie pnia. Wraz z bryłą korzeniową drzewo było tak ciężkie, że musieliśmy go w dwóch facetów przewozić na taczkach. Zajął miejsce małego wiąza szypułkowego, który powędrował do lasu. Podobnie ciężka była ponad 2m, piękna jodła kalifornijska zasadzona w miejscu podwójnej jodełki, która całkiem wyblakła, od ponad dwóch lat nie rozwinęła żadnego pąka i zaczęła usychać od góry. Okazało się, że zupełnie nie rozwijała systemu korzeniowego. Największe wrażenie robi nowo zakupiony świerk kłujacy - 3.25m drzewo o przepięknym, idealnie regularnym pokroju z grubym (19.5cm obwodu) pniem oczyszczonym z gałęzi do ok. 1m. Nieźle mnie pokłuł przy sadzeniu. Zastąpił jodłę balsamiczną, która powędrowała kilka metrów dalej. Pozostałe drzewka były już znacznie mniejsze: 3.3m buk pospolity (wymiana), 3.15m olsza czarna (dosadzenie), 2.75m kasztanowiec biały (wymiana), 2.1m piękna magnolia żółta (wymiana), 2.2m ładny orzech włoski (dosadzenie). Wszystkie drzewka oprócz wiązu udało mi się posadzić w dniu przywiezienia. Wiąz i wykopane 4 zamieniane drzewka ("zadoniczkowane") muszą poczekać do jutra. W tej chwili nasz dom otacza bezpośrednio (nie licząc lasów!) 209 drzew, w tym 154 nowych, a w samym OgroBotku (= mini-arboretum) są już 153 drzewa, w tym 104 nowe. Ilość gatunków to odpowiednio 101 (całość) i 71 (mini-arboretum). Docelowo ma być 216 drzew w 105 gatunkach (w OgroBotku - 160 drzew w 75 gatunkach).

2017-06-07. Zasadziliśmy z p. Władkiem wiąza, a potem sam wysadziłem z doniczek na nowe miejsca magnolię żółtą (przy żółtnicy) oraz w lasku Eli wiąza szypułkowego, buka pospolitego i kasztanowca białego.

3.25m świerk kłujący 4.4m wiąz szypułkowy

2.1m magnolia żółta

2017-06-12. Niestety żegnamy się z trzecim drzewkiem - perełkowiec jednak nie podniósł się po majowym przymrozku. Zresztą drzewko to było od początku bardzo liche i być może przymrozek niewiele tu zmienił. Zaczynam się obawiać o kasztanowca żółtego, którego liście pojaśniały i zbladły oraz o klona srebrzystego (podobne objawy). Liście przesadzonej lipy drobnolistnej też nie wyglądają zupełnie dobrze - są w czasie upałów nieco zwisające i przywiędnięte. Za to cyprysiki groszkowe mają się coraz lepiej. Żona kupiła dziś do części ozdobnej klona palmowego oraz kilka kosodrzewin, jałowców i berberysów.

2017-06-13. Właśnie złożyłem zamówienie w szkółce Konieczko na 6 kolejnych drzewek, w tym dwa nowe, szczególnie interesujące gatunki: jabłoń dziką i jarząba brekinię.

2017-06-17. Przejechawszy 170 km, odebrałem zamówienie osobiście. A jak osobiście, to z 6 zamówionych drzewek zrobiło się... 11. Poza wymienioną wcześniej 0.95m jabłonią dziką i 1.15m jarząbem brekinią kupiłem także 1.95m żółtolistną topolę kanadyjską 'Serotina Aurea', 0.65m topolę amerykańską 'Purple Tower', 1.6m orzecha czarnego, 1.25m modrzewia japońskiego, 0.85m sosnę wejmutkę, 0.75m metasekwoję chińską, 0.55m kasztana jadalnego (o pięknych, ciemnozielonych liściach), 0.25m bożodrzewa gruczołkowatego i 0.45m perełkowca japońskiego. Dodatkowo żona zażyczyła sobie 3 perukowce podolskie 'Royal Purple'. Tym samym miło mi poinformować, że w ramach ogrodzonego terenu mamy już 111 gatunków drzew i krzewów (230 sztuk). Właściwie do szczęścia brakuje mi już tylko 4 gatunków: orzecha szarego, topól szarej i czarnej oraz dęba bezszypułkowego.

jarząb brekinia
kasztan jadalny

topola kanadyjska 'Serotina Aurea'

topola amerykańska 'Purple Tower'