Ostatnia
modyfikacja:
2014-06-06

 Nie dopuśćmy do masakry drzew w chorzowskim Parku Kultury!

Licznik odwiedzin:
 

Z ostatniej chwili (04-09-2012):
Mieszkańcy Śląska, a wśród nich zwłaszcza miłośnicy przyrody mogą dziś swiętować ogromny sukces - SKO w całości odrzuciło decyzję prezydenta o pozwoleniu na wycinkę ok. 3.5 tys. drzew w Parku Chorzowskim. Uzasadnienie liczy aż 25 stron! Tytaniczna praca włożona przez organizacje takie jak Nasz Park czy Gaja w walkę o uchronienie drzew nie poszła zatem na marne. W tym miejscu należą się podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do uratowania drzew. W szczególności mam tu na myśli stowarzyszenia "Nasz Park", "Tradycja i Wsparcie" oraz Klub Gaja. Gratulacje i podziękowania!

Poniżej treść oryginalnego artykułu.

Powstały 60 lat temu Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku w Chorzowie (WPKiW) jest uważany za zielone płuca Górnego Śląska. Nie bez powodu - jest to bowiem największy w Polsce i jeden z największych w całej Europie parków miejskich - jego powierzchnia wynosi ok. 600 ha! Poza olbrzymim areałem, WPKiW jest wyjątkowy także pod wieloma innymi względami. Jednym z nich jest to, że obok terenów typowo parkowych czy też rekreacyjnych występują tu obszary o charakterze leśnym. To niesamowite, że na terenie miasta w samym sercu Górnego Śląska można jeszcze znaleźć do pewnego stopnia dziewiczy, niezagospodarowany las. I temu właśnie przyrodniczemu skarbowi, zapewne jednemu z ostatnich takich w okolicy, wypowiedziały wojnę władze Chorzowa. W ubiegłym roku doprowadziły one do wycięcia w Parku ponad 5000 drzew, w bieżącym zaś wydały zgodę na wycięcie kolejnych 3382. Ta ostatnia decyzja nie została na razie zrealizowana, gdyż została oprotestowana przez Stowarzyszenie "Nasz Park" oraz Stowarzyszenie Ekologiczno-Kulturalne "Klub Gaja". Organizacje te przypuszczają, że decyzja została wydana z naruszeniem prawa oraz wbrew interesowi społecznemu. Prezydent Miasta Chorzowa odrzucił w/w skargi i podtrzymał decyzję o wycince, jednak NP i Gaja będą się od tego z pewnością odwoływać.

Potężne topole kanadyjskie prezentują się wyjątkowo efektownie w gęstym, "parkowym lesie".
Niestety wygląda na to, że niebawem wszystkie one wraz z ponad trzema tysiącami innych drzew
zostaną wycięte. Oczywiście niektóre drzewa, jak te na zdjęciu powyżej po lewej stronie są w złym
stanie zdrowotnym, jednak większość wygląda zupełnie dobrze, tak jak giganty ze zdjęcia poniżej.

W tym miejscu warto zapytać, jakie to ważne względy społeczne kierowały miejskimi urzędnikami w trakcie podpisywania zgody na wycięcie rzeczonych niemal 3.5 tysiąca drzew. Otóż podstawą pozytywnej decyzji była ekspertyza biegłego z Chrzanowa (swoją drogą ciekawe, że miasto takie jak Chorzów musi zatrudniać specjalistę z Chrzanowa!) stwierdzająca, że wszystkie wymienione drzewa są w złym stanie zdrowotnym i zdecydowana większość z nich rośnie przy lub w pobliżu ciągów komunikacyjnych przez co stanowi zagrożenie dla ruchu pieszego. Dodajmy, że biegły dokonał szczegółowej oceny każdego z rozrzuconych po 600-hektarowym parku 3382 drzew w ciągu zaledwie kilku godzin! Oczywiście w każdym (bez jednego nawet wyjątku!) przypadku sentencja opinii brzmiała tak samo - drzewo w złym stanie zdrowotnym, zagrażające bezpieczeństwu. Stowarzyszenia Nasz Park i Klub Gaja poprosiły panów Paruzela i Romańczyka - biologów z Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska o ocenę stanu zdrowotnego zakwalifikowanych do wycinki drzew. Okazuje się, że jest ona zupełnie odmienna od opinii biegłego. Biolodzy z CDPGŚ stwierdzili, że bardzo duża ilość wymienionych drzew jest albo zupełnie zdrowa albo nadająca się do leczenia. Co więcej, pokaźną część stanowią drzewa rosnące z dala od jakichkolwiek traktów komunikacyjnych oraz takie, do których trzeba się dosłownie przedzierać poprzez gęste chaszcze. Sam także byłem na miejscu i mogłem zobaczyć oznaczone żółtą farbą drzewa do wycięcia. Nie jestem fachowcem, ale wydaje mi się, że naturalną rzeczą jest wydzielanie posuszu przez drzewa rosnące w zwarciu - dolne gałęzie po prostu w naturalny sposób zamierają pod wpyłwem braku dostępu światła; nie jest to nic nienormalnego ani świadczącego o nieuleczalnej chorobie drzew. Wśród skazanych na wycięcie drzew dominują oczywiście topole, które ze względu na swoje ogromne rozmiary stanowią szczególną ozdobę i nadają uroku, ale także pewnej "powagi" młodemu, niespełna 60-letniemu "lasowi". Większość z tych topól to topole kanadyjskie, prawdopodobnie odmiany 'Marilandica', których stan zdrowotny ja także oceniam jako co najmniej zadawalający. Dlaczego więc wszystkie one mają iść "pod piłę"? Być może dlatego, że mogą dostarczyć bardzo pokaźnej masy drewna...


Pan biegły z Chrzanowa zasłynął u obrońców parkowych drzew jeszcze jedną bardzo ciekawą opinią, tym razem na temat grupy 13 uschniętych topól znajdujących się na terenie WPKiW. Otóż biegły ten stwierdził w wykonanej na potrzeby Urzędu Miasta Chorzów ekspertyzie, że drzewa uschły na skutek naderwania systemu korzeniowego spowodowanego ich "nadmiernym przechyleniem" i opadami deszczu oraz zaatakowania przez czynnik grzybowy. Na prezentowanym obok zdjęciu pokazane jest to "nadmierne przechylenie". Biegły pisze wprawdzie, że obecnie karpy po zredukowaniu koron powróciły na swoje miejsca, czyli należy wnioskować, że uprzednio były bardziej przechylone. Pytanie tylko czy gdyby te potężne drzewa zostały tak bardzo nachylone, że ich systemy korzeniowe uległyby zniszczeniu, a same bardzo witalne przecież drzewa jakimi są topole - uschnięciu, to czy po takim odkształceniu wszystko mogłoby powrócić samoistnie do początkowego stanu. Nie wydaje mi się. Ze swojej strony mogę tylko dodać, że w życiu widziałem setki jeśli nie tysiące bez porównania bardziej przechylonych drzew, w tym także licznych topól kanadyjskich, które po dziś dzień rosną i mają się całkiem dobrze. Zdarzało mi się także "stawiać do pionu" leżące całkiem poziomo(!) kilkunastoletnie modrzewie, świerki i brzozy, których systemy korzeniowe były do połowy odsłonięte. One też przeżyły. Drzewa te jednak miały to szczęście, że nie były poddawane "zabiegom pielęgnacyjnym", przez które musiały przejść chorzowskie topole. Otóż wspomniane kilkunasto- lub dwudziestokilkumetrowe "kanadyjki" zostały obcięte w ten sposób, że z każdej pozostał jedynie kilkumetrowy odziomek pnia - kikut nie posiadający żadnych konarów ani gałęzi! Wygląda na to, że wg pana biegłego, zabieg ten nie miał żadnego, a w każdym razie na pewno decydującego wpływu na stan zdrowotny traktowanych w ten sposób drzew.


Tak wygląda pielęgnacja niektórych drzew w WPKiW w Chorzowie.
Na zdjęciu ogłowione topole kanadyjskie, które wg biegłego uschły z powodu
nadmiernego nachylenia oraz zaatakowania przez czynnik grzybowy.

Na koniec gorący apel. Jeśli ktoś z szanownych Czytelników dysponuje w opisywanej kwestii możliwościami jakiejkolwiek pomocy, np. doradczej lub prawnej, ale także poprzez zwyczajne rozpropagowywanie tematu, bardzo proszę o taką pomoc. Wszelkie sugestie, rady, uwagi itp. proszę nadsyłać na jeden z następujących adresów e-mail: klubgaja@klubgaja.pl, naszpark@vp.pl, nk4pgpl@gmail.com. Gra idzie o tysiące pięknych drzew oraz istotny fragment zielonych płuc Katowic, Chorzowa i całego Górnego Śląska. Nie poddawajmy się. Niech władze czują na plecach oddech ludzi, którym piękno przyrody nie jest obojętne. Z góry dziękuję za wszelką pomoc...

Patrz także artykuł Chorzów. Tysiące drzew pod topór.